Każdemu kto w tej kadencji obejrzał obrady sesji ostródzkiej Rady Miejskiej wniosek nasuwał się jeden: ci wybrańcy ludu nie potrafią współpracować, ba, nawet rozmawiać z burmistrzem nie potrafią. I był błędny. Bo jednak potrafią, chociaż nie wszystkim jakakolwiek rozmowa i współpraca jest w smak.
Jak wiadomo ostródzcy radni nie uchwalili w ubiegłym roku planu i budżetu miasta na 2020 rok. Co nie znaczy, że miasto od 1 stycznia nie funkcjonuje. Obowiązuje bowiem projekt budżetu przedstawiony przez burmistrza, tzw. prowizorium budżetowe. Dlaczego nie uchwalili, skoro sam projekt otrzymali zgodnie z terminarzem już 15 stycznia i mieli czas na wyjaśnienie wszelkich niejasności i zasugerowanie własnych poprawek? Ano dlatego, że nie podobały im się propozycje wydatków inwestycyjnych, które zdaniem burmistrza należałoby uwzględnić w trakcie roku, gdy pojawią się wolne środki po rozliczeniu budżetu 2019 roku. Podkreślam jeszcze raz: propozycje nie były elementem uchwały budżetowej, a do samej uchwały radni nie mieli większych uwag i praktycznie żadnych istotnych wniosków. Czytaj więcej