Co ma kupić ciemny lud

„Ciemny lud to kupi” – twierdzi szef TVP i jego podwładni za nic mają podawanie informacji oddających rzeczywiste zdarzenia i przekazywanie opinii różnorakich. Obiektywizm programów informacyjnych wyszedł z telewizji publicznej tylnymi drzwiami wraz z dziennikarzami. Drzwiami głównymi weszli politycy i propagandyści z jednej, jedynie słusznej, strony sceny politycznej. Ludzie władzy, którzy tej władzy wszystko zawdzięczają i wraz z tą władzą mogą zniknąć. Robią więc wszystko, by władza utrzymała się przy władzy. Bo jak się utrzyma, to i ich nikt nie pogoni. Czytaj więcej

Śmierć pod kocem

Bokserzy to nie lekkoatleci. Chłopaki zadziorne, na dużej dawce adrenaliny, niesforne. I często, niestety, wchodzą w konflikt z prawem. Podobnie zresztą jak zawodnicy z innych sportów walki, w których stajesz przeciwko komuś, by go powalić na matę czy deski i samemu powalić się nie dać. Takim nie poukładanym i na bakier z prawem był Dawid „Cygan” Kostecki. Mistrz na ringu. Jeden z naszych największych talentów ostatnich lat, w życiu poza ringiem przegrywał rundę za rundą. I wreszcie w dziwnych okolicznościach pożegnał się z życiem. Zaskoczyło mnie. Czytaj więcej

A prawda zaczeka

Jak nie skłamie to prawdy nie powie – takie zdanie o politykach ma coraz więcej moich znajomych. A politycy robią co mogą, by ich w tym przekonaniu utwierdzić. Pojęcia „kłamie”, „kłamstwo” odmieniają na wszystkie sposoby. Oczywiście wyłącznie w odniesieniu do swoich politycznych przeciwników. Sami zaś tylko „pomylili się”, „nie mieli pełnej wiedzy”, „ktoś ich wprowadził w błąd”. Przyciśnięci natomiast do muru przyznają – co najwyżej – że „nie powiedzieli tylko pełnej prawdy”, „rzeczywiście mój kolega trochę się z prawdą rozminął”. I natychmiast wskazują na kłamstwa przeciwników, a swego usprawiedliwiają zmęczeniem czy złą pogodą. I – byłbym zapomniał – jeszcze słowa wytrychy: „zła interpretacja”, „ocena wyjęta z kontekstu”, chociaż gołym okiem widać, że ani kontekstu, ani interpretacji nie było. Czytaj więcej

Jeszcze nie mamy…

Mimo widocznych zakusów władzy na podporządkowanie sobie wszystkich mechanizmów gwarantujących wolność obywateli, co wyraźnie wskazuje na wizje przywrócenia modelu demokracji, która demokracją była wyłącznie z nazwy, specjalnie nie przejmowałem się. Wydawało mi się, że tak mocno doświadczony zniewoleniem naród potrafi w pewnym momencie powiedzieć DOŚĆ. Ale z biegiem czasu coraz bardziej powątpiewałem w wartość tego doświadczenia, aż wreszcie, zacząłem się obawiać, że historyczne jest nie wystarczające i dopiero nowe zniewolenie stać się może bodźcem do pobudki. Oby nie przyszła zbyt późno. Bo im później tym boleśniej być może. Czytaj więcej