Pora na decyzje

Po kilku latach odsyłania z kwitkiem od jednego do drugiego decydenta wreszcie jakieś światełko w tunelu biurokracji. Bo niby przepisy prawa od początku historii ze zniszczeniem cieku wodnego w rejonie Mrongowiusza, Szosy Elbląskiej i Al. Lipowej były jasne, to jednak umiejętności zrzucania odpowiedzialności, zasłaniania się formalnościami i tworzenia „faktów dokonanych” skutecznie problem zaciemniały.

Owo „światełko” to dwie odpowiedzi dyrektor Zarządu Zlewni GPW Wody Polskie w Toruniu Anny Markowskiej na moje interwencje w sprawie dewastacji dotychczasowego systemu odwadniania terenu w rejonie tych ulic. Potwierdziły, że decydentami, którzy władni są uporządkować sytuację i przywrócić funkcjonowanie systemu odwadniania są starosta powiatu ostródzkiego i burmistrz Ostródy. Czyli to ich decyzje, ale także ich brak, doprowadziły do zalewania działek i podmakanie piwnic w domach przy Mrongowiusza.

Pierwsze pismo dyrektor z dnia 31 marca informuje, że zostało wydane pozwolenie na część rowu na działce 53/27, zawieszono postępowanie w sprawie rowu na działkach 53/25 i 53/26, a ponadto  (cytuję) „żaden organ, inwestorzy ani osoby fizyczne nie zgłosiły się o wydanie opinii dotyczącej rowu melioracyjnego RD181-1-1”. Ktoś jednak albo pozwolił na zasypanie tego rowu na działce 740 albo nie reagował na skargi w tej sprawie. Ktoś też albo nie interweniował albo wydawał zgody na podniesienie terenu na wszystkich wspomnianych działkach, a na moją prośbę udziału w decyzjach budowlanych, które zapadały na jednej z tych działek uzyskałem ze starostwa odpowiedź, że nie mam ani interesu rzeczywistego ani prawnego.

Tymczasem nie tylko zgodnie z prawem wodnym, ale także budowlanym (art. 29 i 30 ustawy z 7 lipca 1994 r.), podwyższenie poziomu gruntu, wymaga zgłoszenia, a jeśli wiąże się to ze zmianą zagospodarowania terenu i wpływa na odwodnienie lub spływ wód na działki sąsiednie konieczne jest pozwolenie na budowę. Zaś „tereny sąsiednie” to nie tylko „sąsiadujące”, ale wszystkie, na które wpływ ma ta zmiana. Zgodę na takie działanie wydaje starosta. Zasadne staje się zatem pytanie: czy starosta ostródzki wydał takie zgody, a jeżeli tak to na jakiej podstawie, jako że Wody Polskie nie wydały na to  – co wynika z pisma dyrektor Zarządu Zlewni – żadnej opinii.

Drugie pismo  dyrektor Zarządu Zlewni w Toruniu informuje, że moja skarga na zmianę kierunku spływu wody na tym terenie została przesłana do burmistrza Ostródy, gdyż to on z mocy art. 234 ust.3 ustawy Prawo wodne jest „właściwym organem” i to on powinien w drodze decyzji nakazać właścicielowi gruntu przywrócenie stanu pierwotnego lub (cytuję) „wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom”. Dziś ta decyzja powinna dotyczyć właścicieli działek 53/27, 53/26, 53/25 i 740.

Warto tu dodać, że już poprzedni burmistrz Ostródy został poinformowany przez Zarząd Zlewni w Toruniu (pismem z dnia 11 grudnia 2023 roku) o zmianie stosunków wodnych na działce 53/27, które (cytuję) „mogą oddziaływać negatywnie na grunty sąsiednie”.

Nie wiem dlaczego w ogóle doszło do takiej sytuacji. Przepisy wydają się jasne i konkretne, a mimo to zostały pogwałcone. Tym powinna się zająć prokuratura. Ale pokrzywdzonych mieszkańców Mrongowiusza interesuje przede wszystkim ochrona ich mienia i niedopuszczenie do dalszych strat.

W środę (15 kwietnia o 16,30 na Stadionie Miejskim) temat ten ma rozpatrzyć Rada Osiedla Drwęckiego. Zaproszeni są burmistrz i starosta. Problem można rozwiązać. Co istotne nie dotyczy on w Ostródzie tylko tego osiedla. Ale skuteczne działanie obu panów na Osiedlu Drwęckim może powstrzymać zakusy omijania prawa na innych osiedlach. 

W załączeniu cytowane w tekście pisma.

Włodzimierz Brodiuk

Comments

comments