Chwila zadumy….

Święto Zmarłych to bodajże jedyny czas, który wszystkich łączy. Inne święta i to praktycznie wszystkie, niezależnie od swego charakteru, nie skupiają całych populacji. Święta religijne obchodzą tylko wyznawcy określonej religii, święta państwowe dzielą orientacje polityczne. No, może jeszcze tylko  Nowy Rok konfliktami z tej okazji nie obradza. Ale jedynie Święto Zmarłych wycisza, tonuje emocje i na bok odsuwa animozje.

Czytaj więcej

Raban Trumpa

Tym razem alarmy w ukraińskich miastach zabrzmiały wraz z uderzeniami rosyjskich rakiet. Operatorzy systemów obrony przeciwlotniczej zostali zaalarmowani kilka sekund wcześniej, nie mogli nic zrobić. Na froncie „oślepły” ukraińskie drony, stając się łatwym celem rosyjskiej obrony.  Okazało się, że bez żadnego ostrzeżenia Amerykanie ograniczyli możliwość korzystania ze Starlinka i jego wojskowej wersji Starshielda, na których opiera się praktycznie całe działanie ukraińskiej obrony cywilnej i wojska.

Czytaj więcej

STARY MECHANIZM W NOWYM WYDANIU

Rosja od lat przedstawia swoją politykę jako „obronę” rosyjskojęzycznej ludności. To hasło powtarzano wielokrotnie — zarówno przed rosyjską agresją na Ukrainę, jak i po jej rozpoczęciu. Warto więc zadać proste pytanie: jak w praktyce wygląda ta rosyjska „obrona”?

17 września 1939 roku Związek Sowiecki napadł na Polskę. W nocie przekazanej polskiemu ambasadorowi Moskwa uzasadniała wkroczenie Armii Czerwonej koniecznością ochrony ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Sowiecka propaganda przedstawiała agresję jako działanie mające zapewnić bezpieczeństwo ludności zamieszkującej tereny, które miały zostać „wyzwolone”. Brzmiało niemal humanitarnie. Tyle że za tą deklarowaną troską jechały czołgi Armii Czerwonej.

Czytaj więcej

Dobrostan (nie)zagrożony…

Wśród wielu polskich paradoksów jeden śmierdzi kumoterstwem, kliką i pasożytnictwem szczególnie mocno. To gospodarka naszym dobrem narodowym, własnością nas wszystkich, czyli lasami i zwierzyną leśną. Państwo oddało owo dobro w ręce Lasów Państwowych i Polskiego Związku Łowieckiego i owo dobro wspólne stało się dobrem prywatnym. Państwowe z nazwy przedsiębiorstwo i społeczna niby organizacja funkcjonują i wspierają się jak „stare dobre małżeństwo” z dbającymi o ich dobrostan „krewnymi”, usytuowanymi we wszystkich chyba partiach politycznych i organach władzy w III RP.

Czytaj więcej

15 SIERPNIA – BEZ ZAPROSZENIA…

Obserwuję dyskusję o tym, dlaczego ukraińskich żołnierzy nie będzie na tegorocznej defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego. Polacy pytają: dlaczego mieliby tam być? Ukraina nie jest w NATO, a do tego trwa tam wojna. Ale Francuzom to nie przeszkadzało. Poddział ukraińskiej armii defilował na Polach Elizejskich. Ukraińcy mogą więc czuć się brakiem zaproszenia dotknięci.

Czytaj więcej

Pokój za zdradę….

Traktat ryski, podpisany 18 marca 1921 roku, zakończył wojnę polsko-bolszewicką i wyznaczył wschodnią granicę II Rzeczypospolitej. Dla Polski był zakończeniem zwycięskiej wojny, ale dla Ukraińców oznaczał tragedię – podzielenie ziem ukraińskich między dwa państwa i przekreślenie nadziei na niepodległość.

Zapisy traktatu to efekt słabości Piłsudskiego, który chłonąc chwałę Cudu nad Wisłą oddał realną władzę zwolennikom endecji, prezentującej odmienną od niego politykę bezpieczeństwa kraju, a szczególnie przyszłości tzw. Kresów, zamieszkałych głównie przez ludność nie polską.

Czytaj więcej

Nie zapominajmy…

Są w historii takie fakty, o których nie wolno milczeć tylko dlatego, że są niewygodne dla współczesnych narracji podporządkowanych celom dążących do władzy polityków.

Powstanie Warszawskie kojarzymy przede wszystkim z niemieckimi zbrodniami. I słusznie. Ale trzeba również pamiętać, że przeciwko mieszkańcom walczyli rosyjscy kolaboranci z RONA – formacji służącej III Rzeszy, a dowodzonej przez Bronisława Kamińskiego.

Czytaj więcej

Pisz na Berdyczów…..

Nie, nikt tak nie napisał. Ważni i mniej ważni urzędnicy, wysokiego i mniej eksponowanego szczebla, nie wrzucali pism do kosza, wręcz przeciwnie, odpisywali bardzo merytorycznie. Tak bardzo merytorycznie, przytaczając przepisy i powołując się na upoważnienia lub ich brak, na kompetencje lub ich brak, opisując problem z każdej strony, że w końcu sam problem przestawał być najważniejszy. Ważna była urzędnicza niemoc. Bardzo starali się pomóc, wykazywali wysiłek i poświecenie, nawet na miejsce problemu przyjeżdżali, głowami kiwali ze współczuciem, a także zrozumieniem, obiecywali się zająć i zajmowali…. uzasadnieniem, że nic nie mogą. Chociaż chcą.

Czytaj więcej