Pokój nr 215 w starostwie ostródzkim. Najbardziej strzeżony pokój w budynku byłego „koszarowca”, adaptowanego na jeden z piękniejszych urzędów samorządowych w Polsce. Pokoju nr 215 przy ul. Jana III Sobieskiego 5 strzegą pilnie i pospołu starosta Andrzej Wiczkowski i przewodniczący Rady Wojciech Paliński. Dlaczego? Póki co wiadomo, że jest on chroniony tylko przed jednym radnym. Inni? Proszę bardzo. Bo z pokoju może korzystać – poza radnym Brodiukiem – każdy kto chce. Idzie do dzierżącej klucz pani Basi, bierze ów cenny kawałek metalu i drzwi otwiera. Ale niżej podpisanemu pani Basia klucza dać nie może. Pan starosta zabronił.
Chwila zadumy….
Święto Zmarłych to bodajże jedyny czas, który wszystkich łączy. Inne święta i to praktycznie wszystkie, niezależnie od swego charakteru, nie skupiają całych populacji. Święta religijne obchodzą tylko wyznawcy określonej religii, święta państwowe dzielą orientacje polityczne. No, może jeszcze tylko Nowy Rok konfliktami z tej okazji nie obradza. Ale jedynie Święto Zmarłych wycisza, tonuje emocje i na bok odsuwa animozje.
Uciszyć Brodiuka!
No i się doigrałem!! Czas pokazywania prawdy o funkcjonowaniu naszej powiatowej władzy się dla mnie kończy ! Trzeba będzie zamknąć moją stronę internetową, przestać zadawać niewygodne pytania staroście Wiczkowskiemu, przestać pomagać ludziom, gdy tak zwana „władza” przekracza, łamie czy „nagina” prawo. Władzy nie można dotykać! Bo ona jest władzą. Tak chce. I basta!!
ŁUBU DUBU, ŁUBU DUBU…
Każdy szpital ma swoją stronę www, każdy szpital na swym internetowym portalu prezentuje, informuje, promuje, ba, nawet się chwali. Ale tylko jeden, z kilkudziesięciu, których strony odwiedziłem utworzył zakładkę „podziękowania od pacjentów”. Tylko też jeden na głównej stronie prezentuje się zdjęciem panów i pani w lekarskich fartuchach z jakiejś reklamy. I tylko jeden zatrudnia specjalistę do spraw marketingu i promocji. Tym jedynym jest Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej S.A. w Ostródzie S.A.
A prawda niczym oliwa…..
Stare ludowe przysłowie głosi, że „prawda jak oliwa na wierzch wypływa” i jego trafność doświadczam ostatnio co rusz. Przez trzy lata powiatowa propaganda głosiła wszem i wobec, że w poprzednich dwóch kadencjach powiat chylił się coraz szybciej ku upadkowi i dopiero obecna władza go z tego upadku podnosić. Dzięki temu postronny obserwator mógłby z oglądu powiatowej rzeczywistości wyciągnąć wnioski, że z upadku najlepiej się podnosi nic nie robiąc. Ostatnie miesiące odwróciły jednak ten „propagandowy trynd”. Za rok wybory, więc trzeba pokazać, że władza dba i nawet zrobi. A w ogóle powiat ostródzki całkiem dobrze się ma i mieć się będzie jeszcze lepiej. Przy okazji poczęła na wierzch wypływać i przysłowiowa oliwa.
Konkursowa ustawka
Na stronie internetowej ostródzkiego szpitala ostatnio o samych sukcesach. Nowy tomograf, finansowe wsparcie z budżetu samorządu województwa na blok operacyjny, ba, nawet aż trzy podziękowania pacjentów. Znakomicie. Panowie ściskają sobie dłonie, przecinają wstęgi co dokumentuje kilkadziesiąt fotografii. Ani słowem szpitalne aktualności nie donoszą o wynikach ogłoszonych ponad dwa miesiące temu konkursów na szpitalnych specjalistów, pod którym to kamuflażem kryją się konkursy na stanowiska ordynatorów szpitalnych oddziałów. Cicho, sza! Czyżby coś nie wyszło???
Wiedza dla wybranych, czyli o manipulacji informacją
Chociaż do kalendarzowego końca lata jeszcze kilka tygodni to chłodne ranki już jego nadejście zwiastują. Sierpień dał się we znaki huraganami, powodziami i – charakterystycznymi raczej dla Północnej Ameryki – trąbami powietrznymi. Pokazał też jak wiele jest w nas ludzkiej solidarności, ofiarności i życzliwości. Tragedie sierpnia odsłoniły też po raz kolejny obłudę polityków, którzy nawet ludzkie dramaty wykorzystują dla partyjnych celów. Wzajemne oskarżenia zamiast współpracy. I żadnej refleksji nad popełnianymi błędami. Brak uderzenia się w piersi: zawaliliśmy, nie byliśmy przygotowani. Zamiast tego zwalanie winy na politycznego przeciwnika, a tym jest każdy, który o władzy źle się wypowie. Jak powszechnie wiadomo, w naszym kochanym kraju tylko zima zaskakuje i tylko drogowców. Władzy – nigdy! Władza bowiem czyni tylko dobrze. A czyni nawet wtedy, gdy tylko gada, że czyni. Na co dzień doświadczamy tego zresztą na ostródzkim podwórku.
Nie tylko ryba śmierdzi od głowy…
Od początku tej kadencji albo z premedytacją, a bardziej prawdopodobnie z powodu nie przywiązywania żadnej wagi do kształtowania odpowiednich warunków do troski o pacjenta niszczy się dorobek ostatnich kilku a nawet kilkunastu lat ostródzkiego szpitala.
Pacjent: przedmiot kłopotu
– Jak powiem, że mnie boli, żeby pan mnie nie olewał, tak jak w szpitalu w Ostródzie – ta prośba dziewiętnastoletniej Aleksandry z Miłomłyna, najbardziej chyba zdumiała lekarza ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Dwa dni wcześniej dziewczyna jadąca rowerem została zdmuchnięta z drogi przez TIR-a. W ostródzkim szpitalu przeleżała dobę jęcząc z bólu. Bez żadnej pomocy.
A cicho mi być….
Tworząc prawo samorządowe jego autorzy, pełni wolnościowego entuzjazmu, założyli, że przyszli samorządowcy będą ludźmi równie naładowani ideami jak oni sami. Nie wzięli pod uwagę ludzkiej natury, która jednak objawia się zasadą „koszula bliższa ciału” i kierując się tą zasadą prywatny interes postawi ponad publiczny. I by ten prywatny interes zrealizować, owi „samorządowcy” imać się będą każdego sposobu, znajdować wszelkie luki w prawie i naginać przepisy do własnych potrzeb. Tworzący prawo zapomnieli o tej przywarze człowieka i ani kar, ani rozwiązań alternatywnych w ustawach samorządowych nie przewidzieli. Efekt tego w ostródzkich samorządach bije na każdym kroku. Czytaj więcej




