W 1994 roku po raz pierwszy uzyskałem mandat radnego. Byłem radnym miejskim, powiatowym, starostą. Nigdy nie wszedłem w żaden UKŁAD. I na własnej skórze odczułem co znaczy nie dostosować się. UKŁAD próbował mnie skaptować, kupić, wreszcie straszył i groził. UKŁAD nie jest jednorodny. Jego skład się zmienia. Ale zawsze ma ten sam cel: własny interes, własną korzyść. Nie ma umów i kontraktów. Są ciche „uzgodnienia”, drobne układziki. To magma, która ma różne oblicza.
Czy można komuś nie ufać? Co za pytanie? Oczywiście, że można. I czy można tę nieufność wyrażać? Można. Zgadza się, ale można za to oberwać. Proszę mi wierzyć. Przekonałem się na własnej skórze. I do tego jako starosta ostródzki. Czytaj więcej




