Tragedia i medialna hiena

Wielka tragedia w Krakowie wstrząsnęła całą Polską. W obliczu nagłej śmierci i ludzkiego nieszczęścia naturalnym odruchem powinna być żałoba, refleksja oraz powściągliwość. Zamiast tego setki tysięcy widzów w całym kraju mogły obserwować coś, co wymyka się wszelkim standardom cywilizowanego dziennikarstwa. To, co zaprezentowała Republika i Tomasz Sakiewicz, to skrajna patologia, która rzuca ponury cień na stan polskiej debaty publicznej i standardy medialne.

​Transmisja, jaką zaserwowała ta stacja w momencie kryzysu, godzi wprost w bezpieczeństwo państwa oraz porządek publiczny. Relacjonowanie dramatycznych wydarzeń w sposób nastawiony wyłącznie na maksymalizację emocji, żerowanie na ludzkiej rozpaczy i tworzenie wokół tragedii atmosfery sensacji to już nie jest informacja – to czysty patostreaming ubrany w garnitur telewizji informacyjnej.

​Każdy, kto dzisiaj decyduje się tam występować, kto udziela komentarzy, zaprasza do współpracy lub po prostu finansuje to przedsięwzięcie poprzez oglądalność i zakupy w bloku reklamowym, żyruje tę patologię. Stał się współodpowiedzialny za eskalację społecznej agresji.

​Gdyby w Polsce istniał sprawnie działający regulator rynku medialnego, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, nie przymykałby oczu na skandaliczne wybryki. Instytucja powołana do ochrony ładu medialnego powinna już dawno stanowczo zareagować. Skoro jednak państwowe mechanizmy kontrolne zawodzą, tym większy szacunek należy się funkcjonariuszom policji i służbom ratunkowym, którzy na miejscu tragedii musieli mierzyć się nie tylko z samym dramatem, ale również z napędzanym przez kamery hałasem i utrudnieniami ze strony medialnych „hien”.

​Warto w tym kontekście przyjrzeć się mechanizmom, jakimi sterowana jest ta narracja. Warto przypomnieć słynną, cyniczną metodę, o której lata temu mówił Antoni Macierewicz – zasadę, według której „trzeba mówić całkowicie odwrotnie, żeby przyniosło to skutek”.

​To cyniczne postawienie rzeczywistości na głowie wydaje się dziś kluczem do zrozumienia działań TV Republika. Tam, gdzie państwo i porządek publiczny wymagają spokoju, oni wprowadzają panikę. Tam, gdzie etyka zawodowa nakazuje milczenie i szacunek dla ofiar, oni rozkręcają medialny cyrk.

​Wydaje się, że cała linia programowa stacji Sakiewicza opiera się dziś dokładnie na tych tezach:

​- Fakty zastępuje się krzykiem, aby odwrócić uwagę od prawdy.

​- Bezpieczeństwo państwa poświęca się dla doraźnych zysków politycznych i finansowych.

​- Tragedię ludzką zamienia się w produkt – idealny wehikuł do sprzedaży zegarków, suplementów i gadżetów w przerwach między wzniecaniem nienawiści.

​Sytuacja z Krakowa to ostateczny sygnał alarmowy. To, co samo siebie nazywa „telewizją informacyjną”, w istocie jest maszynką do podburzania emocji, zarabiania na ludzkim nieszczęściu i rozbijania wspólnoty narodowej od wewnątrz.

​Dlatego konieczny jest szeroki, społeczny apel: uświadamiajmy każdego wokół, czym naprawdę stały się te media. Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu. Bo milczenie i bierność wobec tak bezwzględnego handlowania ludzką śmiercią oznacza cichą zgodę na dalszą degradację polskiego życia publicznego.

Włodzimierz Brodiuk

Comments

comments