15 SIERPNIA – BEZ ZAPROSZENIA…

Obserwuję dyskusję o tym, dlaczego ukraińskich żołnierzy nie będzie na tegorocznej defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego. Polacy pytają: dlaczego mieliby tam być? Ukraina nie jest w NATO, a do tego trwa tam wojna. Ale Francuzom to nie przeszkadzało. Poddział ukraińskiej armii defilował na Polach Elizejskich. Ukraińcy mogą więc czuć się brakiem zaproszenia dotknięci.

Spróbujmy spojrzeć na sprawę szerzej. Najpierw fakty: ukraińscy żołnierze uczestniczyli w warszawskich defiladach do 2018 roku. Od tego czasu Ukraina nie jest na nie zapraszana.  Tegoroczna sytuacja nie jest więc żadną nowością.

15 sierpnia to nie jest przypadkowa data. Święto Wojska Polskiego obchodzimy w rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku – „Cudu nad Wisłą”.

Polska zatrzymała wtedy bolszewicką Rosję, ale nie walczyła sama. U jej boku stanęło 20 tysięcy żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej pod dowództwem Symona Petlury. Jednym z symboli tego sojuszu był generał Marko Bezruczko i jego 6. Siczowa Dywizja Strzelców, która broniła Zamościa i zatrzymała idącą na Warszawę, celującą w tyły wojsk polskich, 1. Armię Konną Budionnego.

Ukraińcy walczyli wtedy ramię w ramię z Polakami. Ginęli i przelewali krew we wspólnej walce przeciwko bolszewizmowi. I właśnie o tej części historii mówimy dzisiaj zdecydowanie za mało. Ilu Polaków wie dziś, kim był Marko Bezruczko? Ilu w ogóle wie, że w 1920 roku Ukraińcy walczyli razem z Polakami przeciwko wspólnemu wrogowi?

O Wołyniu pamiętamy – i słusznie. To tragiczna karta naszej wspólnej historii, której nie wolno relatywizować. Ale dlaczego tak łatwo zapominamy o historii, która nas łączyła? Jedno nie wyklucza drugiego. Dojrzałe narody potrafią pamiętać zarówno o tym, co dzieli, jak i o tym, co łączy.

Dlatego można zrozumieć, dlaczego brak ukraińskich żołnierzy właśnie 15 sierpnia jest przez część Ukraińców odbierany symbolicznie. Tym bardziej że dzisiaj ukraińscy żołnierze ponownie walczą z rosyjską armią. Bronią przede wszystkim własnego kraju, ale jednocześnie powstrzymują rosyjską agresję z dala od granic Polski i reszty Europy. I płacą za to własną krwią.

Czy brak zaproszenia oznacza, że Polska nie wspiera Ukrainy? Oczywiście, że nie. Polska zrobiła dla Ukrainy ogromnie dużo i Ukraińcy powinni o tym pamiętać. Ale można być wdzięcznym i jednocześnie powiedzieć: ten gest byłby dla nas ważny. Zwłaszcza w czasie antyukraińskiej  postawy części polityków i części społeczeństwa oraz postulatów prorosyjskich polityków o wstrzymaniu pomocy dla Ukrainy, a nawet blokowania tej pomocy.

Nie chodzi o kolejną polsko-ukraińską awanturę. Chodzi o zrozumienie. Bo 15 sierpnia przypomina również historię, którą Polacy i Ukraińcy kiedyś pisali razem.

I może właśnie tego elementu zabrakło w tej dyskusji.


Włodzimierz Brodiuk

Comments

comments