Są w historii takie fakty, o których nie wolno milczeć tylko dlatego, że są niewygodne dla współczesnych narracji podporządkowanych celom dążących do władzy polityków.
Powstanie Warszawskie kojarzymy przede wszystkim z niemieckimi zbrodniami. I słusznie. Ale trzeba również pamiętać, że przeciwko mieszkańcom walczyli rosyjscy kolaboranci z RONA – formacji służącej III Rzeszy, a dowodzonej przez Bronisława Kamińskiego.
Jedna z najstraszniejszych kart Powstania rozpoczęła się na Ochocie. Mordowano bezbronnych mieszkańców, gwałcono, rabowano, palono domy. Ofiarami byli cywile – kobiety, dzieci, starcy, chorzy i ranni. Przerażająca masowa eksterminacja ludności cywilnej przez Niemców i Rosjan z RON objęła też Wolę, gdzie wymordowano kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców.
To nie jest przypadek, który można przemilczeć. W Warszawie 1944 roku niemiecki okupant i rosyjscy kolaboranci znaleźli się po tej samej stronie barykady – przeciwko Polakom.I właśnie dlatego tak bardzo oburzają mnie dzisiaj próby wybielania rosyjskiego imperializmu.Bo zmieniają się mundury, zmieniają się hasła i zmieniają się pokolenia, ale imperialna logika pozostaje ta sama: podporządkować sąsiada, odebrać mu prawo do własnego państwa, zastraszyć społeczeństwo i złamać tych, którzy stawiają opór.
Warszawa 1944. Bucza 2022.
Dwie różne epoki. Dwa różne konflikty. Ale podobny mechanizm terroru wobec ludności cywilnej.I dlatego szczególnie absurdalne są dzisiejsze głosy tych, którzy próbują przedstawiać Rosję jako naturalnego sojusznika Polski, „cywilizacyjną alternatywę” dla Zachodu albo państwo, z którym powinniśmy budować szczególne relacje.
Naprawdę tak szybko zapominamy o Katyniu? O tzw. „operacji polskiej” NKWD z lat 1937–1938 ? O sowieckiej okupacji? O represjach? O Rzezi Woli i Kacie Ochoty? I o tym, że Stalin świadomie czekał, aż Warszawa wykrwawi się pod niemieckimi kulami? Władców Moskwy obciąża tragedia blisko miliona Polaków, w tym blisko 300 tysięcy zamordowanych.
A dziś mamy Ukrainę.
Kraj, który po raz kolejny stał się ofiarą rosyjskiej agresji.
Dlatego trzeba mówić jasno: problemem nie jest rosyjski człowiek jako taki. Problemem jest rosyjski imperializm – system, który od pokoleń próbuje podporządkowywać sobie narody znajdujące się wokół Moskwy.
Polska zna ten mechanizm aż nazbyt dobrze. I właśnie dlatego nie wolno nam pozwolić, aby historia została przepisana przez internetowych apologetów Kremla, którzy pod pozorem „realizmu”, „antyukrainizmu” czy rzekomej troski o polski interes narodowy próbują sprzedać Polakom starą rosyjską receptę:
„Porzućcie Zachód. Zostawcie Ukrainę. Dogadajcie się z Moskwą.”
Nie.
Już to przerabialiśmy.
I za każdym razem rachunek płaciliśmy my.
Dlatego pamiętajmy o Warszawie. Pamiętajmy o Ochocie. Pamiętajmy o Katyniu. Pamiętajmy o sowieckich deportacjach. I pamiętajmy o Buczy.
Bo naród, który zapomina kto przez dziesięciolecia odbierał mu wolność, może pewnego dnia obudzić się w świecie, w którym znowu musi o tę wolność walczyć.
Historia nie jest po to, żeby żywić nienawiść.
Historia jest po to, żebyśmy drugi raz nie popełnili tego samego błędu.
Włodzimierz Brodiuk