Kłamstwa i półprawdy

Orędzia Nawrockiego słuchałem z uczuciem zażenowania i niezrozumienia. Trudno mi bowiem zrozumieć jak człowiek wybrany na najwyższe stanowisko w państwie, głosząc oczywiste prawdy o obowiązku władzy, która musi działać „na podstawie i w granicach prawa”, może sam swym działaniem temu zaprzeczać. Nie został powołany do rządzenia, nie jest też organem wyrokującym o konstytucyjności ustaw, a jednak próbuje rządzić i wyrokować, bo tak mu się widzi. Co gorsza to „widzenie” wywodzi wprost z ideologicznych przesłanek i koncepcji politycznych, a nie troski o Polskę i Polaków.

Nawrocki zawetował ustawę o wdrażaniu programu SAFE, bo „uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”. W zamian zaproponował „polski SAFE”, który w praktyce sprowadza się do utworzenia kolejnego funduszu i umożliwienia prezydentowi zarządzania budżetowymi wydatkami, co jest konstytucyjnym deliktem. Co gorsza jednak fundusz ten zasilony zostałby w środki najwcześniej za rok, a pochodziłyby one nie tyle ze sprzedaży złota, ile obligacji i kredytów. Późno – jak na potrzeby – i drożej.

Przyjrzyjmy się owym zagrożeniom. Nawrocki mówi o nich hasłowo, ale jego doradcy precyzują. Ich zdaniem SAFE jest narzędziem prowadzącym do budowania unijnego superpaństwa pod hegemonią Niemiec. Realizacja wspólnych zamówień i kompatybilnego przemysłu zbrojeniowego, nie jest dla nich elementem ekonomicznym, powodującym obniżenie kosztów i wzmocnienie bezpieczeństwa, ale tworzeniem Unii Obronnej z perspektywą wspólnego dowództwa. To – ich zdaniem – droga do federalizacji krajów w superpaństwo.

Zdaniem prawicy ustawa o SAFE jest niezgodna z Konstytucją, bo oddaje Unii kompetencje dotyczące uzbrojenia i obronności.  I tu pada już nie opinia a kłamstwo. Program SAFE – twierdzi np. Syriusz-Wolski – „pozwala Komisji Europejskiej decydować dowolnie i uznaniowo o wypłatach środków na uzbrojenie”. Zaraz zresztą zaprzecza sobie wypominając zapis o „warunkowości”. Skoro jest taki konkretny zapis to trudno mówić o „dowolności”. Tę warunkowość doradcy Nawrockiego wiążą z kamieniami milowymi przy wprowadzaniu KPO. Wypłatę z KPO Unia rzeczywiście wiązała – tak jak w przypadku Węgier – z przywracaniem praworządności. Warto jednak dodać, że po uruchomieniu KPO „warunkowość” ograniczała się do podobnych zasad jak przy każdej pożyczce: zgodności wydatków z celami jej udzielenia i postępów w realizacji. Podobnie jest przy SAFE.

Z poprzednim związany jest kolejny zarzut. Narzucenie przez Unię zasady 65 proc. wydatków w Europie ubezwłasnowalniać ma suwerenność Polski w zakupie spoza Unii i – co już jest totalnym bezsensem – wprowadza „model uzbrojenia sprzeczny z dotychczasowymi rozstrzygnięciami co do systemów broni zintegrowanych z armią USA”. Tak jakby inne kraje Europy, produkując własną broń, nie miały w swoich systemach amerykańskich Himarsów czy samolotów, a NATO było zlepkiem wojsk bez żadnego zintegrowanego systemu operacyjnego.

Kolejny  argument brzmi niczym cytat z Russia Today: „SAFE to narzędzie budowy iluzji w postaci unijnej, co osłabia NATO i polską autonomię obronną.” To kłamstwo wprost zarzuca generałom, strategom i sztabowcom Wojska Polskiego zdradę kraju. Bo to oni przygotowali plan modernizacji polskiej armii zwiększający jej możliwości bojowe, zawierający rozbudowę polskiego przemysłu zbrojeniowego i rozwój infrastruktury obronnej oraz zakupów broni. Ale dla Nawrockiego i Kaczyńskiego „polską autonomią obronną” nie jest rozwój polskiego przemysłu, ale zakupy amerykańskiego uzbrojenia.

Zatrzymajmy się przy tych zakupach wskazujących na „suwerenność i niezależność i autonomię”. Albo ich brak. Otóż rzeczywistość jest taka, że bez wsparcia producenta i kraju, z którego pochodzi broń, powoli traci ona swoje zdolności bojowe. A dodatkowo, Amerykanie – w odróżnieniu od innych producentów broni, zastrzegają sobie prawo do zakazania jej użycia. Przekonali się o tym Ukraińcy, ale także Brytyjczycy, którzy do budowy swoich Shadow Storm używają amerykańskich komponentów. Oto w praktyce „warunkowość” w wydaniu zza oceanu. Nie tracimy niezależności i kontroli tylko i wyłącznie, gdy dysponujemy bronią własnej, polskiej produkcji, a ponad 80 proc. nakładów z SAFE miało pójść na produkcję i zakupy właśnie polskiego uzbrojenia.

Wreszcie bardzo nagłaśniane zadłużanie Polski. I to jest jedyny niewydumany argument. Blisko 185 mld zł to suma potężna, roczny budżet MON. Jej koszt to praktycznie drugie tyle. Słowem otrzymując 185 będziemy musieli oddać blisko 350 mld zł. Do 2070 roku. Sumy niewyobrażalne i dlatego tak łatwo wzbudzić w nas odpowiednie negatywne emocje. Ale tylko wtedy, gdy pominiemy milczeniem znacznie większe zadłużenie na zakupy broni w USA – ponad 250 mld zł i Korei – ok. 80 mld zł z oprocentowaniem 5 proc. i  6 proc. Na krótszy okres, co oznacza większe wydatki roczne. A że przewyższają one nasze możliwości, to koszty spłaty tych kredytów rosną dodatkowo rolowane obligacjami.

W odróżnieniu od pożyczek na amerykańskie i koreańskie zakupy, które zasilają amerykańską i koreańską gospodarkę, zdecydowana większość pożyczki SAFE zainwestujemy w polski przemysł i w polskie innowacje, a to ma być bodziec rozwojowy dla polskiej gospodarki. Dodatkowo wszelkie negatywne zawirowania wpływające na warunki i koszty spłaty, w przypadku SAFE, będą łagodzone w ramach Unii, której jesteśmy częścią składową.

I na koniec jeszcze jedno kłamstwo. Nawrocki, wbrew temu co głosi, nie zablokował  programu SAFE. Nie ma ani takich uprawnień ani możliwości. Jednak wetując ustawę o wdrażaniu SAFE utrudnił jego wprowadzenie i uniemożliwił dofinansowanie policji i służb mundurowych, poza wojskiem.

W jednym wszyscy się zgadzają: wydatki na bezpieczeństwo Polski i Polaków są konieczne, jak największe i jak najprędzej. Tylko, że Nawrocki z Kaczyńskim z ustami pełnymi pięknych patriotycznych haseł mówią jedno, a czynią drugie. Krzyczą, że się pali i dokładają do ognia, a tym, którzy pożar gaszą grożą więzieniem. Kreml zadowolony.

Włodzimierz Brodiuk

Comments

comments