Dwa zdarzenia. Jedno ogólnoświatowe, drugie z naszego podwórka. Oba z kategorii lekceważenia, obrazy, bezczelności, moralności, a nawet pogardy. Oba szokują, oba dowodzą naszej bezradności.
Prezydent Trump raczył kolejny raz oświadczyć światu, że go ratuje bez żadnej pomocy i na żadną nie liczy. Wątpi też, by europejscy sojusznicy z NATO zareagowali po uruchomieniu przez Stany art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Na uwagę, że jednak już zareagowali po ataku na World Trade Center i uczestniczyli w walkach w Afganistanie i Iraku, „zbawca świata” odrzekł, że „nie byli potrzebni” i „trzymali się z dala od linii frontu”.
Czytaj więcej