A cicho mi być….

Tworząc prawo samorządowe jego autorzy, pełni wolnościowego entuzjazmu, założyli, że przyszli samorządowcy będą ludźmi równie naładowani ideami jak oni sami. Nie wzięli pod uwagę ludzkiej natury, która jednak objawia się zasadą „koszula bliższa ciału” i kierując się tą zasadą prywatny interes postawi ponad publiczny. I by ten prywatny interes zrealizować, owi „samorządowcy” imać się będą każdego sposobu, znajdować wszelkie luki w prawie i naginać przepisy do własnych potrzeb. Tworzący prawo zapomnieli o tej przywarze człowieka i ani kar, ani rozwiązań alternatywnych w ustawach samorządowych nie przewidzieli. Efekt tego w ostródzkich samorządach bije na każdym kroku. Czytaj więcej

Puste słowa, wygodne pytania…

Przyznać trzeba, że umiejętność nie udzielania odpowiedzi, to dziś podstawowy warunek bycia politykiem. Trzeba też przyznać, że umiejętność to żadna, nie wymaga ani wiedzy ani pracy, jedynie wbicia w czaszkę kilka zwrotów i powtarzania ich przy każdej okazji, Także odpowiadając na pytania dotyczące innych kwestii. A jak dziennikarz jest zbyt dociekliwy, to wówczas natychmiast ustawia się go po drugiej stronie politycznego sporu. W realiach gminnych i powiatowych oznacza to utratę przychodów dla z trudem zamykających swe budżety lokalnych mediów. Przykręcenie samorządowej kasy to bodziec wystarczający, by niewygodnych pytań nie zadawać. A nawet zadawać pytania ustalone z rozmówcą.

Czytaj więcej

Decyzje są, chociaż ich nie ma

Jeszcze nie opadł kurz po protestach lekarzy i pielęgniarek, a powiatowa władza już odetchnęła. Zrobiła porządek z kolejnym oddziałem szpitalnym, rozwaliła kolejny sprawny zespół medycznych i ogłosiła, że wszystko idzie ku dobremu. Starosta Wiczkowski pochwalił się planowanym rozwojem szpitala w TV Mazury, przewodniczący Rady Paliński – już spokojny o posadę specjalisty w szpitalu – ogłosił na portalu „Naszego Głosu”, że walczy o przyjazny szpital. Obaj zgodnie oświadczyli po raz kolejny, że za wszystko co złe odpowiada były starosta. Wojny światowe mi darowali. O przyczynę zwolnień lekarzy nikt nie pytał.

Czytaj więcej

Pozamiatane…?

We wtorek prezes PZOZ Boniecki wypowiedział kontrakt kolejnemu lekarzowi Oddziału Urazowo-Ortopedycznego ostródzkiego szpitala. Dr Michał Towstyga został potraktowany „łaskawiej” od ordynatora: kontrakt rozwiązano z miesięcznym okresem wypowiedzenia, ale zarzuty są równie ostro sformułowane i równie dalekie od faktów. Między innymi zarzuca się lekarzowi „wprowadzanie w błąd opinii publicznej” i „niezachowanie w tajemnicy informacji (…) których ujawnienie mogłoby narazić Udzielającego zamówienie na szkodę” – co oznacza, że nie milczał, gdy rozwalano oddział, a rozwiązujący umowę jeszcze nie wie, czy lekarz naraził szpital.

Czytaj więcej

Pokaz siły i bezprawia

W ubiegły poniedziałek, 22 maja, ośmiu radnych zażądało od przewodniczącego Rady Powiatu Ostródzkiego zwołania sesji nadzwyczajnej Rady w sprawie omówienia aktualnej sytuacji w szpitalu powiatowym. Zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym (art.15.7.) na wniosek zarządu lub co najmniej 1/4 ustawowego składu rady powiatu przewodniczący obowiązany jest zwołać sesję na dzień przypadający w ciągu 7 dni od dnia złożenia wniosku. Do wniosku dołączono porządek obrad sesji, co wyczerpywało wszelkie warunki konieczności zwołania sesji.

Czytaj więcej

Przeciw złym językom piszę

Nad pięknym jeziorem, do którego rzeczka wpada, rozpościera się Gród z siedzibą bojara Wiczko zwanego. Wasale wybrali go na Stolec ten, bo albo ich krewniaków, albo ich samych na mniejszych stolcach posadowił, albo też w dobra obiecał ich obdarować, a gospodarstwa ich w szczególności. Dla utrzymania zaś drużyny wasalów w zwartości, wroga w postaci wolnych gospodarzy ustanowił, zwłaszcza w jednego z nich stale broń wymierzył, gdyż to on Stolec, dziś Wiczki, ongiś zajmował. Dla bezpieczeństwa wzajemnego i władzy utrzymania zawarł też przymierze z bojarami lenn sąsiednich, a nadto sam stał się lennikiem marszałka całej krainy Wielkich Jezior. Czytaj więcej

No to sobie pogadali…

Mimo prób storpedowania doszło jednak we wtorek do spotkania związkowców z „Solidarności” i lekarzy z prezesem PZOZ Bonieckim i starostą ostródzkim Wiczkowskim. Obaj panowie ugięli się pod coraz większą presją społeczną. Przynajmniej chwilowo. Są pod ścianą i próbują się spod tej ściany wyśliznąć.

„Gazeta Ostródzka” opisała spotkanie tonem uspokajającym: „padło wiele zarzutów, ale też deklaracja rozmów„. Całkiem odmienne zabrzmiała zamieszczona na FB ocena jednej z uczestniczek: „Szkoda , że Was nie było. Rozmowy trwają i we czwartek odbędzie się spotkanie Lekarzy ze starostą i prezesem. Co z tego wyniknie, nie wiadomo , bo muszę Wam powiedzieć , że zarówno starosta jak i prezes są ogromnie butni i niegrzeczni z brakiem szacunku do człowieka. Czuli się pewni siebie z ironicznymi uśmieszkami i czuli się jak ryba w wodzie. Odniosłam wrażenie skierowane do nas zebranych , że mówcie, mówcie , a my swoje i tak zrobimy według naszego planu. Jestem zniesmaczona ich zachowaniem , złymi planami co do pracy lekarzy , kadry medycznej i istnienia Szpitala. Smutne.”

Czytaj więcej

Władza kosztem pacjentów

Recepta na degradację szpitala jest prosta: zwolnić specjalistów, zatrudnić byle kolesiów. Ale najpierw na szefa postawić kogoś, kto potraktuje posadę jako pracę przejściową i zgodzi się wykonać „brudną” robotę. Ręce decydenta pozostaną – pozornie – czyste. Czy tak się dzieje z ostródzkim szpitalem? Ostatnie półtora roku wskazywałoby na to, ze właśnie taki scenariusz jest realizowany. Zatrudniono prezesa, który przyszedł do Ostródy, bo aktualnie nie miał żadnej propozycji. A prezes w okresie półtora roku zwolnił czterech specjalistów lekarzy, zdegradował dwoje kierowników, wypowiedział pracę ośmiu innym specjalistom. Na zwolnione miejsca zatrudnił kilku „poleconych” i stworzył stanowisko dla przewodniczącego Rady oraz doradcy „bez przydziału”. W tym ostatnim przypadku, przypadku pana Grzegorza G. – dochodzenie prowadzi prokurator.

Czytaj więcej

Czy wierzyć kłamcom?

To podstawowy dylemat, przed którym stoją dziś lekarze, pielęgniarki i związki zawodowe ostródzkiego szpitala. Mobilizacja załogi i opinii społecznej spowodowała, że pycha i buta władców powiatu ostródzkiego i prezesa szpitala nieco osiadła. W czwartek, 11 maja, tydzień po wstrzymaniu przyjęć nowych pacjentów na Oddział Urazowo-Ortopedyczny, pan prezes zgodził się przywrócić do pracy dwóch zwolnionych lekarzy, pod warunkiem, że oddział wróci do świadczenia pełnych usług. I zaprzestania protestów. Władza, której stołeczki zaczynają w cztery litery zbyt mocno przygrzewać, godzi się spełnić jeden postulat. Po to by odzyskać spokój. A co z pozostałymi? Pozostałe grożą rozpadem politycznej układanki w powiecie i mieście, więc wymusić ich spełnienie łatwo nie będzie. A to oznacza, że do zapewnienia szpitalowi normalnego funkcjonowania droga jeszcze daleka. Wyznaczają ją warunki postawione przez „Solidarność”.

Czytaj więcej

Wokół starosty kręci się, kręci się….

Pomyliłem się. Biję się w piersi, walę w klawisze i odszczekuję: Prezes Boniecki nie leżakował. Przynajmniej nie na gorących wyspach. W ostatni czwartek, gdy ordynator Wiśniewski zmuszony był wstrzymać planowane przyjęcia pacjentów na Oddział Urazowo-Ortopedyczny ostródzkiego szpitala, szef tego szpitala był widziany w Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim, gdzie akurat rozstrzyga się obsada stołka stanowiska dyrektora Wydziału Zdrowia. Więc nie leżakował. I chyba nie przestraszy się pogróżek starosty Wiczkowskiego, który ogłosił przed kamerami, że sytuację w szpitalu „wyjaśni i konsekwencje wyciągnie”. Czytaj więcej